Po Krakowie z wiatrem
Dzisiejsza aura byłaby idealna dla rowerzystów, gdyby nie zachodni wiatr, który od czasu do czasu potrafił dać w kość. Odwiedziłem między innymi Nową Hutę, Stare Miasto, Podgórze i Kurdwanów, a więc spory kawałek miasta.
Bikestats to wspaniały serwis, który w pewnym sensie zainspirował mnie do stworzenia własnego bloga rowerowego.
Przez długi czas udawało mi się integrować obie strony internetowe. Opisy aktywności prezentowane były z poziomu
bloga Bikestats, a pozostałe wpisy, statystyka oraz opisy rowerów znajdowały się w serwisie xanadu.com.pl.
Takie rozwiązanie miało jednak pewne wady. Chcąc prezentować podsumowania moich aktywności, musiałem się uciekać
do tworzenia skryptów pobierających dane z mojego serwera i wstawiających odpowiedni kod na stronie bloga Bikestats.
Odpowiednie skrypty zapewniały także obsługę zdjęć dołączanych do postów. Funkcja wyszukiwania działała wyłącznie
w obrębie pojedynczego serwisu. Takich problemów mógłbym pewnie przytoczyć jeszcze więcej, ale te były najbardziej
uciążliwe. A nawet, gdyby ich nie było, to zdecydowanie łatwiej jest utrzymywać jeden serwis niż dwa.
Postanowiłem zatem przenieść opisy wszystkich aktywności rowerowych na mój prywatny blog. Aby jednak były dostępne
także z poziomu serwisu Bikestats, utworzyłem własny szablon strony, w którym dokonuję przekierowania do mojego bloga.
Przekierowanie powinno zadziałać automatycznie. Jeśli tak się nie stało, to po prostu kliknij w link:
Bikes in White Satin++
Copyright © 2010-2019, Piotr W. • Inspiracja: Monika M.
Czwartek, 11 sierpnia 2011 • Kategoria Kraków i okolice • Komentarze: 0
Dzisiejsza aura byłaby idealna dla rowerzystów, gdyby nie zachodni wiatr, który od czasu do czasu potrafił dać w kość. Odwiedziłem między innymi Nową Hutę, Stare Miasto, Podgórze i Kurdwanów, a więc spory kawałek miasta.
Wtorek, 9 sierpnia 2011 • Kategoria Kraków i okolice • Komentarze: 0
Dobrze, że popołudniu wybrałem się na przejażdżkę. W innym przypadku rzucałbym od czasu do czasu okiem na aktualny kurs franka szwajcarskiego, co zapewne skutkowałoby wzrostem ciśnienia. Zamiast tego, wybrałem więc spokojną wycieczkę po Krakowie i okolicach. Temperatura była idealna, a jedyne, co mogło sprawiać pewien problem, to dosyć mocny zachodni wiatr. Jeśli jednak mniej więcej połowa drogi wiodła właśnie na zachód, to logicznym jest, że druga połowa wieść musiała w kierunku przeciwnym, a więc z wiatrem, który wtedy stał się moim sprzymierzeńcem.
Prawdę mówiąc podczas jazdy zastanawiałem się trochę nad współczesną… cywilizacją. Być może mądrze to zabrzmiało, ale bynajmniej nie zamierzam bawić się w filozofa, czy moralizatora. Analizując jednak wydarzenia ostatnich lat oraz ostatnich dni, doszedłem do wniosku, że kto wie, czy przypadkiem nie jestem świadkiem jej upadku. Cywilizacja, której jedynym celem jest dążenie do dobrobytu, stawiająca materię na pierwszym miejscu, zbudowana na kruchej ekonomii zadłużenia i drukowania prawnych środków płatniczych, mających jedynie umowną wartość, wcześniej czy później musi upaść. Czy dzieje się to właśnie teraz? A płonący Londyn? Ostatni raz palił się podczas nalotów Luftwaffe. Łatwo zrzucić odpowiedzialność na chuliganów, uliczne gangi, itp. Ale czy to aby nie są właśnie twory naszej wysoko rozwiniętej cywilizacji, w której rodzice nie mają czasu porozmawiać z dziećmi, bo przecież muszą zarabiać pieniądze, których wartość może niedługo być równa wartości papieru, na którym zostały wydrukowane?
Nie miało być tak poważnie, ale tak wyszło. Mimo wszystko dobrze, że mam odskocznię w inny świat, widziany z perspektywy rowerowego siodełka. Jeśli mijam uśmiechniętych rowerzystów, jeśli wzajemnie się pozdrawiamy, a czasem nawet zamienimy parę słów na postoju, to jest nadzieja, że uda nam się ten świat zmienić.
I tego się trzymajmy…
Renesans romantycznego oświecenia
Niedziela, 7 sierpnia 2011 • Kategoria Kraków i okolice • Komentarze: 0
Po wczorajszych podjazdach, dzisiaj wybrałem się na znacznie łatwiejszą przejażdżkę. Pokręciłem się po mieście, potem pojechałem do Balic, Kryspinowa i jadąc wzdłuż Wisły, wróciłem do domu.
Sobota, 6 sierpnia 2011 • Kategoria Małopolska • Komentarze: 1
Dzisiejsza wyprawa miała poważną konkurencję w postaci ostatniego etapu Tour de Pologne, który wiódł ulicami Krakowa. W końcu postanowiłem, że planów zmieniać nie będę, a finałowy etap naszego narodowego wyścigu nagram i oglądnę wieczorem.
Dzisiaj nie zamierzałem iść na łatwiznę. Plan trasy powstał już kilka dni wcześniej w oparciu o masochistyczne założenie ograniczenia płaskich odcinków do minimum. Takie założenie automatycznie wymusiło wybór południowych okolic Krakowa, obfitujących w kręte drogi, mniej lub bardziej strome podjazdy, szybkie zjazdy, no i oczywiście wspaniałe widoki.
Wyruszyłem wczesnym popołudniem. Mój rowerowy plecak był tym razem nieco cięższy, ponieważ zawierał dodatkowe butelki z wodą mineralną, banany oraz batony. Słusznie sądziłem, że mogę potrzebować więcej wsparcia energetycznego, niż zwykle.
Pojechałem na południe. Ten odcinek pokonywałem wiele razy. Najpierw zaliczyłem pierwszą „górską premię” w okolicach fortu przy ulicy Droga Rokadowa. Potem dojechałem do Wrząsowic i skierowałem się w stronę Świątnik Górnych. Swego czasu wspominałem na blogu, że słowo „górne” jest jak najbardziej uzasadnione. Ponad pięciokilometrowy podjazd rozpoczął się już przed Wrząsowicami. Za Świątnikami mogłem chwilę odpocząć, delektując się bardzo szybkim zjazdem. Zaraz po nim rozpoczął się kolejny, ponad trzykilometrowy podjazd do Myślenic.
Na myślenickim Rynku zrobiłem krótki postój. Zjadłem banany, uzupełniłem płyny i chwilę odpocząłem, ponieważ przede mną był najtrudniejszy odcinek dzisiejszej trasy. Przejechałem na drugi brzeg Raby i skręciłem na wschód. Zamierzałem poruszać się drogą biegnącą wzdłuż południowego brzegu Jeziora Dobczyckiego. Do miejscowości Banowice trasa była w miarę płaska. Potem rozpoczął się podjazd. Ponad 600 metrów, ale nachylenie miejscami przekraczało 10 procent. Za chwilę zjazd do miejscowości Droginia i prawie natychmiast kolejny podjazd w kierunku Brzezowej. Półtora kilometra, ale w pionie 120 metrów. Miejscami nachylenie wynosiło kilkanaście procent. Na dodatek zaczął padać deszcz, ale tuż przed szczytem opady ustały. To najtrudniejszy fragment trasy. Od tej pory powinno być już łatwiej.
Dwa i pół kilometra ostrego zjazdu, kilkaset metrów po płaskim i w miarę łatwy podjazd do Kornatki. Nie wiem dlaczego, ale ta nazwa bardzo mi się podoba. Krótki zjazd do Dobczyc i „kolejki górskiej” ciąg dalszy. Najpierw niewielki podjazd a potem kolejny ostry zjazd, nachylenie ponad 10 procent. Spokojnie rozpędziłem się do ponad 60 km/h, z łatwością wyprzedziłem dwa skutery i pewnie mógłbym zjechać jeszcze szybciej, ale moduł rozsądku przesłał sygnał do mózgu i palce delikatnie musnęły klamki hamulców.
W Dobczycach rozpoczął się w miarę łatwy odcinek, który wiódł do Gdowa. Tam zmieniłem kierunek i skierowałem się na północ. Teren nie był już górzysty, ale pagórkowaty. W miejscowości Liplas zrobiłem sobie krótką przerwę na boisku lokalnego klubu sportowego o dumnej nazwie Derby Liplas. Przypomniał mi się skecz „Telefon do trenera” Kabaretu pod Wyrwigroszem i klub Tsunami Czarnowąsy…
Przejechałem przez Niegowić, zaliczyłem podjazd do miejscowości Brzezie, przejechałem pod autostradą A4 i znalazłem się w Gruszkach, gdzie skręciłem na zachód. Jechałem wzdłuż autostrady i w końcu dojechałem do trasy, którą bardzo często pokonuję, jadąc do lub z Puszczy Niepołomickiej. Węgrzce Wielkie, Kokotów, krótki przejazd polnymi ścieżkami, bocznymi uliczkami i byłem w Krakowie.
To nie była rekreacyjna przejażdżka. Zostawiłem na trasie mnóstwo potu, a serce nie miało zbyt wielu okazji do spokojnej pracy. Ale właśnie tak chciałem spędzić tę sobotę, samotnie zmierzyć się z własnymi słabościami, szybko i głęboko oddychać pośród zielonych wzgórz, pod błękitnym, choć trochę zachmurzonym niebem.
W oczekiwaniu na cywilizację…
Rynek w Myślenicach
Wyjazd z Myślenic
Jezioro Dobczyckie pod zachmurzonym niebem
Stadiony na Euro 2012 są gotowe – Boisko klubu Derby Liplas
Profil trasy
Czwartek, 4 sierpnia 2011 • Kategoria Małopolska • Komentarze: 0
Kolejne słoneczne popołudnie ponownie „wygoniło” mnie z domu. Dzisiaj udało mi się pokonać nieco dłuższy dystans. Odwiedziłem Puszczę Niepołomicką, pojawiłem się w Nowej Hucie i w centrum Krakowa. Niestety nie obyło się bez drobnych kłopotów. Zapomniałem zabrać ze sobą batonu energetycznego i mówiąc żargonem kolarskim, w pewnym momencie odcięło mi prąd, zapaliły się kontrolki i jechałem na awaryjnych. Udało mi się jednak przetrwać ten mały kryzys i spokojnie wróciłem do domu.
Środa, 3 sierpnia 2011 • Kategoria Kraków i okolice • Komentarze: 0
Nareszcie lato, chciałoby się zawołać. Czas ku temu najwyższy. Toż to przecież połowa wakacji. Dzisiejsza temperatura nie była specjalnie letnia, ale to akurat dobrze. Upał oznacza, że dwa bidony są obowiązkowe. Dzisiaj wystarczył jeden.
Sama trasa nie była specjalnie atrakcyjna, przejeżdżałem ją już wielokrotnie. Najpierw „wspiąłem” się do Kosocic, potem skierowałem się do Swoszowic, a następnie do Skawiny. Ze Skawiny pojechałem do Tyńca, a potem do Kryspinowa. Stamtąd dotarłem do Balic i wróciłem do Krakowa.
Wtorek, 2 sierpnia 2011 • Kategoria Kraków i okolice • Komentarze: 0
Z planowanej na wczoraj wyprawy ze Strzelec Opolskich do Krakowa wyszły nici. Oczywiście z winy pogody. Co prawda od czasu do czasu lubię sobie pojeździć w deszczu, ale 50 km to nie to samo, co 175 km, które zamierzałem przejechać. Ale nic straconego. Spróbuję jeszcze raz na początku września.
A dzisiaj wybrałem się na standardową przejażdżkę. Standardową, czyli po ulicach Krakowa. Prawdę mówiąc nie zamierzałem dzisiaj jeździć, ale w pewnym momencie pomyślałem, że czas najwyższy, aby oderwać się od monitorowania kursu franka szwajcarskiego, co ostatnio jest niestety wyjątkowo dołujące i zrobić coś pożytecznego. A cóż mogę popołudniu pożytecznego zrobić? Oczywiście wskoczyć na rower i pognać przed siebie.
Dzisiejsza jazda miała jeszcze jeden cel. Kto lubi, gdy hamulce piszczą? Nie widzę, nie słyszę. No właśnie. Ja też nie lubię. A moje piszczały. Kilka dni temu nabyłem więc SwissStop Disc Brake Silencer i zaaplikowałem na klocki hamulcowe. Dzisiaj po raz pierwszy sprawdziłem ten środek podczas jazdy. Zero pisków. I o to właśnie chodziło…
Czwartek, 28 lipca 2011 • Kategoria Kraków i okolice • Komentarze: 0
Drugi i ostatni zaplanowany trening. Tym razem było bardzo ciepło i nie padał deszcz. Niestety najbliższe kilka dni nie mają być pogodne, więc nie jestem jeszcze pewien, czy zaplanowana wyprawa dojdzie do skutku.
Wtorek, 26 lipca 2011 • Kategoria Kraków i okolice • Komentarze: 0
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i jeśli dopisze pogoda, która ostatnio nie rozpieszcza, to na początku sierpnia planuję o wiele dłuższą przejażdżkę, niż zwykle. Dlatego ostatnio jeżdżę nieco mnie, aby nie przemęczyć się przed długą trasą. Dzisiaj natomiast przeprowadziłem jeden z dwóch zaplanowanych treningów, aby utrzymać formę.
Sobota, 23 lipca 2011 • Kategoria Kraków i okolice • Komentarze: 0
Bardzo spokojna przejażdżka w miłym towarzystwie :).